sobota, 22 września 2012

[29] - Ale menadżer One Direction, kazał mi milczeć. Twierdził, że to tylko podsyca fanów, taki trójkąt miłosny. Podsyca telewizję.

Cassie...
  Leżałam, ściskając poduszkę i patrząc się tępo w sufit. 
  To nie fair. Nie byłam na to gotowa. To nie fair, by przez to zniszczyły się nasze relacje. Rozumiem, że mógł poczuć się odrzucony, ale powinien mnie zrozumieć. To nie fair, że mam cierpieć za  to, że nie chciałam, nie byłam gotowa. Dla mnie to wszystko biegnie za szybko. Dopiero co jesteśmy razem, a ten już mnie do łóżka wyciąga... Nawet jeśli przechodzi teraz trudny okres, nie powinien traktować mnie jako takiego lekarstwa... Do łóżka, o kłopotach zapomnieć... I jest. 
  Rozmyślania przerwał my trzask drzwi i czyjeś kroki na dole. W myślach wykluczyłam Louisa, Liama i Nialla, gdyż byli na próbie. Harry pewnie polazł do jakiegoś klubu. A przynajmniej tak podejrzewałam. Zayn natomiast był w szpitalu...Zostawała Mia. 
  Odrzuciłam kołdrę na bok i uważając by nie wdepnąć w rozbity przedtem wazon, wyszłam z pokoju. Schodząc ze schodów ujrzałam zapłakaną Mię, stojącą przed lustrem. Po cichu zeszłam do niej, zaglądając dziewczynie przez ramię. Wyglądałam koszmarnie. Rude włosy stały mi na wszystkie strony, a pod oczami kręgi. Byłam blada jak ściana. 
  Mia odwróciła się w moją stronę i mocno przytuliła. 
  - Mamo...- wyszeptałam. 
  Otworzyłam usta ze zdziwienia, lecz odwzajemniłam uścisk. Czy ona właśnie nazwała mnie "mamą"? Cholera, albo ma widzenia, albo jestem w jeszcze gorszym stanie... 
  Po chwili dziewczyna zacisnęła dłonie w pięści, jakby chciała mnie uderzyć, a następnie wypuściła mnie z objęć, siadając w najdalszym kącie pokoju. Podkuliła kolana, a zęby zacisnęła na nadgarstku. Widać nie tylko ja byłam w rozsypce. Ciekawe, co narobił Zayn... W szpitalu wydawali się tacy szczęśliwi...
  Podeszłam do niej z wolna, lecz zatrzymałam sie wpół kroku, gdy Mia znów zaczęła jęczeć:
  - Zostaw mnie... - wyszlochała. - Mamo, zostaw...
  Automatycznie podniosłam dłoń do policzka. Czyżbym miała zmarszczki? - przeleciało mi przez myśl. Zaraz jednak skupiłam się na Mi. Uklękłam parę metrów przed nią i wyszeptałam: 
  - Spokojnie... Mia, nie martw się tak. On nie jest tego wart...
  Dziewczyna nie odpowiedziała, zaniosła się tylko jeszcze większym szlochem. 
  Nie wiedziałam co zrobić. Podniosłam rękę, by jakoś ją wesprzeć, Mia jednak wykrzyknęła: 
  - Mamo, zostaw!
  Po czym wybiegła z pokoju, prosto na schody. Siedziałam tak przez kilka sekund z podniesioną ręką, zdziwiona. Następnie opuściłam dłoń i wyprostowałam się. Dopiero teraz zauważyłam, że nie miałam na sobie bluzki, a tylko stanik - podkoszulek nadal leżał rzucony, gdzieś pod łóżkiem. 
  Postanowiłam przygotować sobie gorąca kąpiel i na chwilę zapomnieć o wszystkich zamartwieniach. Za nim jednak zrobiłam w ogóle krok w stronę łazienki, drzwi wejściowe otworzyły się szeroko, a przez nie wsunął się Simon pchając pijanego Harry`ego. Otworzyłam usta ze zdziwienia, a po chwili, przypominając sobie o moim braku w ubraniu, wstydliwie skrzyżowałam ręce na piersiach. Simon natychmiast zatrzasnął drzwi i popchnął chwiejącego się Harry`ego w stronę salonu. 
  Widząc jego twarz zadrżałam ze strachu. Był wściekły, bardzo wściekły. Na progu zatrzymał się zdziwiony, widząc mnie, zaraz jednak twarz mężczyzny znów wykrzywił grymas złości. 
  Harry widząc mnie wydawał jakiś niezidentyfikowany odgłos i zaśmiał się. 
  - Cassie! - wykrzyknął wściekle Simon. - Kazałem ci go pilnować! 
  - J-ja wiem.. Tylko... Pokłóciliśmy się i...
  - Proszę? Powtórz, bo nie zrozumiałam. Pokłóciłaś się z nim, teraz? Właśnie teraz, kiedy Zayn leży w szpitalu, my cały czas ciężko pracujemy, a jego matka poroniła?! 
  Przez chwilę tępo wpatrywałam się w niego. Chyba próbuje mi delikatnie powiedzieć, że jestem świnią, pomyślałam. 
  - To nie tak! - broniłam się. W między czasie Harry podpełzł do mnie i wyciągnął dłoń w kierunku mojego biustu. Natychmiast uderzyłam go w nią, na co chłopak zakręcił się wokół własnej osi i wywalił na ławę - twarzą prosto w herbacie czy co to było. 
  Simon podniósł Loczka i posadził w fotelu. 
  - Rozumiesz jak to wpłynie na jego karierę?! Już roi się od plotek z powodu porwania Mi! Teraz dojdzie jeszcze poronienie jego matki i twój romans z nim! 
  - Romans? - zapytałam głupio. Romans zawsze kojarzył mi się ze zdradą, choć dobrze wiedziałam, ze nie koniecznie to oznacza. 
  - Tak, romans! Nie wiesz, że Harry ma dziewczynę? Valerie, mówi ci to coś?! - warknął rozjuszony Simon.
  Pokręciłam z niedowierzaniem głową i spojrzałam na śpiącego Harry`ego. Wyglądał tak słodko, jak anioł... No, oprócz tego, że śmierdziało od niego alkoholem.
  - Nie, nie prawda. - odpowiedziałam, niemalże w rozbawieniu. - Powiedziałby mi. Valerie by mi powiedziała. Pan by mi powiedział! Chłopcy by mi powiedzieli!
  Simon spojrzał na mnie z żalem, w którym jednak tliła się iskierka złości. Chyba mi współczuł. 
  - Nie mogłem.Onie zresztą też. Ich menadżer tego zabronił.  Zresztą myślałem, że wiesz. Nie czytasz gazet? Jesteście na pierwszych stronach. Chciałem ci powiedzieć, naprawdę. Ale menadżer One Direction, kazał mi milczeć. Twierdził, że to tylko podsyca fanów, taki trójkąt miłosny. Podsyca telewizję. 
  Przełknęłam ślinę, po czym pokręciłam głową, cofając się do tyłu. A więc byłam po prostu...
  - " Harry Styles zdradza córkę milionera?! " albo " Harry Styles z One Direction ma romans"...
... darmową reklamą?!
_____________________
  Od Boddie:  Początek mi się ani trochę nie podoba, końcówka tak :D A Wy? Co o tym sądzicie? :D

3 komentarze:

  1. BOŻE ZAJEBISTE , MASZ TALENT , PEWNIE TO WIESZ .,, W TWOIM OPOWIADANIU ZAWSZE SIĘ COŚ DZIEJĘ , DAJESZ SZYBKO NEXTA ! *_______________*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle się dzieje :D
    Oczywiście mi się podoba !
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń