piątek, 17 sierpnia 2012

[19] - To koniec, Cassie. Koniec wyprzedził początek. Byłem głupi, to... To wszystko to totalne nieporozumienie.

Cassie...
  Złapałam Harry`ego dopiero przy bramie i pewnym szarpnięciem odwróciłam w swoją stronę. Z oczami pełnymi łez zaczęłam mówić szybko i bez większego sensu. Bałam się, że Loczek wyrwie się mi i nie będę miała już szansy wyjaśnić mu tego wszystkiego.
  - Harry, to nie tak!George on... I ja głupia otworzyłam mu... Byliśmy razem, ale... No i on.. Ale to nie tak!... Harry, uwierz mi... ja go nie kocham!... Bo to on... Ja nie chciałam... Nawet nie wiem dlaczego go wpusciłam... Bo on... A ja... Ja go, znaczy on mnie... I.. I...
  I tu wybuchłam niekontrolowanym płaczem. W Harrym chyba coś pękło, bo przytulił mnie mocno i pocałował w czubek głowy. Zaraz jednak puścił i odsunął się ode mnie o krok. 
  - To koniec, Cassie. Koniec wyprzedził początek. Byłem głupi, to... To wszystko to totalne nieporozumienie. - Spuścił głowę i przez chwilę panowała cisz, przerywana tylko moim szlochem. Gdy znów spojrzał mi w oczy, ujrzałam w nich łzy, a zarazem gniew i oburzenie. - Ale mogłaś mi powiedzieć, że nic do mnie nie czujesz. Że kochasz kogoś innego. Nie dawałbym sobie wtedy nadziei i może nie zakochałbym się w tobie wtedy tak bardzo. Tak, Cassie, kocham cie przeraźliwie mocno i...- Z jego oczu spadły pierwsze łzy. -..i myślałem nawet, że odwzajemnisz moje uczucia. A ty się tak po prostu mną bawiłaś. - umilkł, lecz za nim zdążyłam coś powiedzieć, zaczął ponownie: - A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja nie mogę przestać o tobie myśleć. Liczysz się dla mnie tylko ty.. Ja...Ja jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam. Takiej chęci bycia przy kimś, opiekować się nim, troszczyć o niego. Już nawet sposób w jaki oddychasz, jest dla mnie ciekawszy niż... niż jakikolwiek filmy, koncert, mecz, cokolwiek wymienisz... Podoba mi się w tobie absolutnie wszystko, pokochałem każdą część twojego ciała. Charakteru... A ty.. A ty tak po prostu mnie oszukałaś, by zapewnić sobie jakąś rozrywkę, by mieć... Sam nawet nie wiem, satysfakcję? - Harry spojrzał mi prosto w oczy. - Mam dość Cass. Mam już dość wszystkiego. Tych twoich głupich gierek i humorków. Żegnaj. 
  Po czym odwrócił się na pięcie i wyszedł przez bramę, wsiadając do swojego volvo. Patrzyłam za nim jeszcze przez kilka minut, a łzy płynęły mi z oczu strumieniami. Kręciłam głową, jakby miała coś to dać, a z moich ust wydobył się cichy szept:
  - Harry... Kocham cię...
Dwie godziny później...
  Leżałam w łóżku Liama, cała przykryta kołdrą i płakałam w poduszkę, już nie wiem którą godzinę. Od razu jak weszłyśmy z Mią do domu i zobaczyłam Valerie mówiącą: " Jak tam u Georga?", rozkleiłam się na całość. Już nawet się jej nie odgryzłam, tylko nie patrząc na nikogo wpadłam do pokoju Liama i wskoczyłam do łóżka. od tego czasu nie robię nic innego, tylko leżę i płaczę. Nie mam na nic sił. Ani ochoty. W głowie cały czas dźwięczą mi słowa Harry`ego " Ale mogłaś mi powiedzieć, że nic do mnie nie czujesz. Że kochasz kogoś innego. Nie dawałbym sobie wtedy nadziei i może nie zakochałbym się w tobie wtedy tak bardzo." i "Mam dość Cass. Mam już dość wszystkiego. Tych twoich głupich gierek i humorków. Żegnaj. ". 
  - Harry.. - wychrypiałam w poduszkę. - Kocham cię tak bardzo mocno... Istniejesz dla mnie tylko ty...
  Dwa dni później...
  Chłopcy już wyjechali. Razem z Mią zostałyśmy w ich domu, by robić tak proste czynności jak np. podlewanie roślin czy karmienie ryb. Moja mama wyraziła zgodę, bym tam "zamieszkała" na czas nieokreślony, o ile będę ją odwiedzać. Nie wiem jak z tatą Mii. 
  Praktycznie nie rozmawiałyśmy. ja cały czas leżałam w łóżku, becząc jak nigdy, a Mia... Powiem szczerze, że nawet nie wiem co robiła. Zachowywałam się okropnie egoistycznie. Wiedziałam, że Mia cierpi, ale wolałam ukryć się pod pościelą i wypłakiwać własny ból. A tak naprawdę powinnyśmy się  chyba nim "podzielić". Chodzi mi o to, by porozmawiać. Ale ja się kryłam w pokoju Liama, a Mia o ile mi wiadomo kręciła się po pustym mieszkaniu. Ja schodziłam tylko by zjeść, załatwić swoje potrzeby i tyle. To Mia gotowała, prała, podlewała... A ja nic. Zachowywałam się względem niej okropnie, ale nie miałam sił by to naprawić.
  Zeszłam do kuchni  by wziąć szklankę wody [ mało jadłam, dużo piłam ] i przy okazji skorzystać z toalety. Łzy chyba się mi już skończyły, ale i tak znajdowałam się w rozsypce. Schodząc ze schodów usłyszałam głos Liama i [ sama nie wiem czego się spodziewałam ] od razu wbiegłam wręcz do salonu. Sama nie wiem czy liczyłam na to, że zobaczę go siedzącego w fotelu i uśmiechającego się do mnie wesoło... Nie wiem. Byłam do niego bardzo przywiązana, traktowałam go jak brata. Zawsze umiał mnie pocieszyć i rozweselić. Wiedział czego w danym momencie oczekuje. Znał mnie jak nikt inny. 
  Zobaczyłam Liama. Uśmiechniętego, lecz z podkrążonymi oczami, które smutno patrzyły na świat. Zobaczyłam ich wszystkich. Harry`ego też. Coś mnie ukuło w serce, ale zapas łez wykończył się mi.  Czułam jakby cały świat rozwalił się jeszcze bardziej. Malutkie kawałeczki, mojego małego wszechświata - Harry - stłukły się na drobniejsze kawałki. 
  Występowali w X Factorze. Właśnie był ten króciutki filmik, którym ci co dostali się dalej, opowiadają o sobie itd. Przeniosłam wzrok z ekranu na Mię, siedząca na kanapie i ściskającą poduszkę. Zawsze jak pojawiał się Zayn, z jej oczu kapały łzy. Podeszłam do niej i siadając obok, przytuliłam ją do siebie. Dziewczyna rozszlochała się na dobre, kiedy reporter zapytał chłopców o nas - mnie i Mię. 
  - To są nasze dobre przyjaciółki, pomogły nam dostać się tutaj. Trzymają za nas kciuki i wspierają we wszystkim - powiedział Liam. 
  - Harry, fotoreporterzy zrobili wam z Cassie pewne zdjęcia... - zaczęła reporterka, a na ekranie pojawiły się fotografie, kiedy Harry zabrał mnie na taras i pocieszał - wtedy, gdy zaatakowałam Sam. 
   - Między nami nic nie ma. Nie było i nie będzie - odpowiedział lodowatym głosem chłopak. 
______________________________
Od Boddie:  Smętny ;P Nie wiem czy tylko tu nie za bardzo na słodziłam xD A jak Wam się podoba? Mi nawet, nawet ;P

4 komentarze:

  1. nie wiem czemu ale chciało mi się płakać , to takie romantyczne i dramatyczne .. hmm .. w każdym razie masz to zajebiiisteeeeee ! KOCHAM TO ! bejbee dodaj jak najszybciej nowyy , pamiętaj że ja codzinnie wchodzę na twojego bloga i czekam na kolejne :D love you xdx

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakiem to smutne płakać mi się chcę, ale rozdział i tak cudowny. Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio bardzo dużo blogów opiera się na pisaniu historii o tych chłopakach.Nie wiem za bardzo czemu są teraz tak popularni jeśli wyglądają jak Justin Bieber,a z Justina wszyscy się śmieją,a ich kochają;)
    Ale pomijając to bardzo fajny rozdział:)
    a u mnnie ostatni dzień konkursu-w którym można wygrać bon o wartości 50zł:)
    http://fioletowe-serce.blogspot.com/2012/08/konkurs-dash44.html
    zapraszam!
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział mimo wszystko bardzo mi się podoba :)
    Masz racje jest trochę za słodko i za płaczliwie ale to idealny moment na coś takiego !
    Mam nadzieję ,że wszystko się ułoży :*
    Dobra robota :)
    Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń