sobota, 30 czerwca 2012

[10]-No tak... W końcu Sam dopięła swego. Twoja przyjaciółka sprawiła, ze straciłeś moje zaufanie!

Mia...
                         Leżeliśmy w łóżku Zayna ledwo się mieszcząc. Obydwojgu nam wystawały nogi poza barierki, ale zbytnio nam to nie przeszkadzało. Ja leżałam pod ścianą by nie spaść. Zayn miał więcej siły więc utrzymać się było mu łatwiej. Cały czas bawił się moimi włosami patrząc mi w oczy. Mijały minuty, kwadranse, godziny, a my nadal leżeliśmy w takiej samej pozie. Co jakiś czas przekręcałam się na plecy by było mi wygodniej, a wtedy Zayn siadał koło mnie po turecku i przestając się bawić moimi włosami jeździł mi palcem po brzuchu. Miałam straszne łaskotki na brzuchu co chyba wyczuł bo od razu przestał. Dopiero po jakichś trzech godzinach zmorzył nas sen, a właściwie mnie.
            Przeciągnęłam się, uderzając tym samym kogoś w twarz. Spojrzałam na Liama który klęczał przy łóżku. Gdy chciałam przeprosić zauważyłam, że nie jest osamotniony. Cała piątka chłopców siedziała na tapczanie i wpatrywała się we mnie. Przestraszona wzięłam głęboki wdech gdy dostrzegłam jak Cass siedzi na kolanach Liamowi i patrzy na mnie z nie do wierzeniem. Spojrzałam na siebie i zobaczyłam, że jestem w samej bieliźnie. A gdzie moja piżamka z kotkiem? Przyjrzałam się drzemiącemu jeszcze obok Zaynowi. Chłopak był w samych bokserkach, a przecież zasypiał w koszulce.
-Matko?! Czemu ja...-szybko zakryłam się kołdrą spychając tym samym Zayna z łóżka.
-Co?! Gdzie?! Jak?!-chłopak spojrzał na mnie i się szeroko uśmiechnął, a cała reszta wybuchła śmiechem.
-Co się szczerzysz?!-powiedziałam rzucając w niego poduszkę.- A ci się patrzą jakby nie widzieli dziewczyny w samej bieliźnie!-krzyknęłam wytykając im język i szczelnie zakrywając się kołdrą. Nagle Zayn pociągnął mnie za nogi i przerzucił sobie przez ramię. wybiegł ze mną[byłam w samej bieliźnie!] na korytarz i zaczął kręcić w koło. Nagle z naszego pokoju wyszła Sam i Valerie. Skąd one miały klucz?! Wrzasnęłam w myślach i napotkałam wzrok Sam. Powoli czerwieniała na twarzy, aż w końcu stała się purpurowa.
-Chciałam wam tylko przekazać, że za półgodziny jest wywiad z chłopakami w holu w hotelu. Więc lepiej nie pokazuj się z tym wypłoszem.-powiedziała patrząc na mnie. Zayn tylko wykręcił oczyma i nie wypuszczając mnie wrócił do pokoju.
-Za pół godziny w holu mamy wywiad. Szybko!
***
                          Do łazienki u chłopaków było się trudno dostać jak cholera! Zwłaszcza przez Zayna, który siedział tam dwadzieścia minut co było okropne! Postanowiłam tylko umyć zęby i dać sobie spokój z poranną toaletą. Niestety do holu zeszliśmy spóźnieni co oczywiście skometowała Sami swoim spojrzeniem. Wywiad się zaczął. Usiadłam na jednym fotelu, a na drugim Cass i słuchałyśmy. Sam trzymała się Zayna jak marionetka swojego właściciela i właściwie mówiła za chłopców.
- Nie słyszałem wcześniej tej piosenki? To wasza kompozycja?-spytał reporter. Gdy Liam już otwierał usta by odpowiedzieć Sam się wtrąciła.
- Oj. To miało nie wyjść na jaw... No cóż. Piosenkę ułożyłam ja.-myślałam, że się udławię własną śliną. Nie widziałam wyrazu twarzy żadnego z chłopców, ale nie zareagowali. Ucieszył mnie tylko fakt, że Harry zaczął wypraszać stąd Sam. Ona taka posłuszna wyszła, a ja chciałam skoczyć do gardła... Nie Sam. Nie. tylko Zaynowi, który nawet jej nie poprawił!
- To nie było do końca tak.-czyżby ona chciała się za mną wstawić?- Ja ułożyłam słowa, a Samanta melodię. Myślę, że starczy tych pytań...-nie mogłam tego słuchać. Spojrzałam tylko na Cass, która siedziała w bezruchu spoglądając na mnie po czym wybiegłam. Słyszałam tylko krzyk Cassie, która wrzeszczała na cały hotel na Zayna i chłopaków. Wbiegłam do pokoju i przekluczyłam się od środka. Kolejną noc mieliśmy spędzić w domu chłopaków tak jak obiecali. Postanowiłam jednak wrócić do domu na własną rękę. Spakowałam wszystkie swoje rzeczy i nie zważając na walenie w drzwi zapięłam walizkę. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Zayna. Jego ciemne oczy wpatrywały się we mnie. Odepchnęłam go lekko i mijając go ruszyłam w stronę wyjścia.  Cała reszta ,,paczki'' stała nadal w holu i patrzała na nas. Gdy byłam już przy drzwiach chłopak zagrodził mi drogę.
-Zostaw mnie...-wysyczałam przez zęby.- Nawet nie wiesz jak się teraz czuję! Nie zachciało ci się nawet powiedzieć reporterowi prawdy!-krzyknęłam.- No tak... W końcu Sam dopięła swego. Twoja przyjaciółka sprawiła, ze straciłeś moje zaufanie!-wrzasnęłam i spojrzałam mu głęboko w oczy. Znowu widziałam w nich ból... Ale swój własny. Odbijał się od jego rogówki. Widziałam siebie dokładnie. Moje zapłakane oczy, blade policzki i różowe usta. Wszystko wróciło do normy. Znowu było jak sprzed 4 dni!
____________
Od Chocolate997:  Mi się podoba! chyba najlepszy jaki napisałam na tego bloga! Dzieje się i jestem ciekawa co wymyśli Boddie;)

1 komentarz:

  1. Rozdział jest rzeczywiście świetny... :)
    Dużo się dzieję :D Ale to bardzo dobrze :)
    Podoba mi się to :)
    Czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń