piątek, 27 kwietnia 2012

[3] - Cassie... Proszę cię... Valerie jest ze mną, Sami z Zayn`em. Przysięgam, że nie narozrabia.

Cassie...
  Schowałam karteczkę z adresem od Mii do... 
  Cholera! Moja torebka! - wykrzyknęłam w myślach i panicznie zaczęłam rozglądać się wkoło, jakby zguba leżała tuż obok mnie. Przeklęłam cicho i podniosłam się z krzesła. 
  - Och... Idziesz już? Było nam bardzo miło cie poznać - usłyszałam Valerie. Blondynka uśmiechała się jadowicie, przyklejona do Harry`ego. 
  - Mi chłopaków również było miło poznać... Inne podgatunki ludzkie też... - odparłam słodko, patrząc na Sami, lecz zaraz przenosząc spojrzenia na Valerie. Z ust dziewczyny znikł uśmiech. Zmrużyła tylko oczy, po czym zaczęła całować Harry`ego... Nie, zaczęła lizać Harry`ego. 
  - Spokojnie... Valerie jest nieco... Hm, trudna, ale wytrzymasz z nią. - szepnął Liam. Odwróciłam się gwałtownie i uderzyłam w jego tors. Boże, jak on był wysoki! By spojrzeć mu w oczy, musiałam podnieść głowę jak najbardziej mogłam. A miałam szpilki... Zaczęłam tracić na samoocenie. 
  - Trudna?! - prychnęłam. - Trudne może być jakieś zadanie z fizyki, ale na pewno nie ta laleczka z wyprzedaży, o tam. Ja bym na twoim miejscu ratowała Hazza, nim go zje. 
  Liam zaśmiał się głośno. 
  - Na serio nie jest taka zła. Tylko bardzo zaborcza o Harry`ego. - wyjaśnił. 
  - Zauważyłam - mruknęłam. 
  Przez chwilę staliśmy w ciszy, przyglądając się sobie nawzajem. Odsunęłam się nieco skrępowana jego bliskością i zaczęłam szukać wzrokiem torebki. Musiałam sobie przypomnieć, gdzie ją zostawiłam. Miałam to wszystko! Komórkę, pieniądze, kluczyki od samochodu. Choć to chyba nawet lepiej, że zniknęły. Może uda mi się teraz namówić mamę na kupienie nowego auta, bo to zaczyna sie rozlatywać przy 80 km/h. 
  Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Liama. Spojrzałam na niego zdezorientowana, prosząc zarazem o ponowienie pytania.Chłopak zaśmiał się krótko i spytał: 
  - Zatańczysz? 
  Uśmiechnęłam się lekko i już miałam się zgodzić, gdy przypomniała się mi zguba. 
  - Wybacz, nie teraz. Poszukuje torebki. - odparła przepraszająco. 
  Brunet pokiwał w zrozumieniu głową. 
  - Pomogę. Jak wyglądała? 
  Opisałam mu ową rzecz i rozdzieliliśmy się. Liam "zatrudnił' jeszcze pozostałych chłopaków [ tylko nie Harry`ego] i po 20 minutach trzymałam w dłoniach moją czarną torebkę. Problem polegał na tym, że komórka i pieniądze zniknęły, a za to zostały kluczyki. 
  - Cholera... - przeklęłam. Chłopcom skłamałam jednak, że wszystko jest i nie mają się czym martwić. Już po kilku minutach miałam zaliczony taniec z Liamem, Louisem i Niallem. 
  A do domu wróciłam o 5.00. 
Kilka godzin potem...
  Stanęłam przed ogromną willą i jeszcze raz sprawdziłam adres. Poprawny. 
  O matko... Dom jak z moich snów, pomyślałam. Mia to musi mieć życie. Na pewno jest okropnie bogata... Mieszkać w czymś takim... 
  Podeszłam do drzwi, nadal z rozdziawioną buzią i nacisnęłam dzwonek. W między czasie poprawiłam włosy i sukienkę. Na dziś [ wiedząc, że będzie Liam ] ubrałam buty na wysokim koturnie, by nie musieć zadzierać głowy, ilekroć coś do mnie powie. Sukienka miała odcień ciemnego błękitu, bez ramiączek. Na to dżinsowa kamizelkę i jest. 
  Po chwili w drzwiach stanęła uśmiechnięta Mia i wpuściła mnie do środka. Trzeba było jej przyznać : wyglądała oszałamiająco.Długie brązowe włosy spięła w dwa luźne kucyki, a na siebie przyodziała też dość krótką sukienkę. A buty na obcasie, odcieniem pasujące do sukienki tylko wydłużały jej długi nogi. 
  W salonie było już wszystko gotowe. Pozostało czekać na pozostałych gości. 
  Dom w środku był jeszcze piękniejszy niż na zewnątrz. Istne królestwo, pomyślałam. Nie dość, że budynek wydawał się ciągnąć w nieskończoność, to w dodatku został niesamowicie urządzony. Nowocześnie. Widać było, że ojciec Mii ma gust. Raj, czysty raj, pomyślałam z ukłuciem zazdrości. Nie to co u mnie...
  Usiadłam na kanapie, bawiąc się swoim srebrnym wisiorkiem. Dostałam go od taty, kiedy sie wyprowadzał. Miałam wtedy 6 lat. Minęło 11 lat odkąd się rozwiedli. I zawsze jak o tym myślę coś mnie ściska za serce. Już go nawet nie pamiętałam. Minęło 11 lat odkąd ostatni raz widziałam tatę. Nie wiem gdzie jest, co robi, czy ma inną żonę... Inne dzieci. I czy tęskni za mną. Czy czasem o mnie myśli. Po chwili poczułam na policzku łzę, którą natychmiast wytarłam. Tylko mi się tu nie rozklejaj! - nakazałam sobie. - Dziś ma być udany wieczór, jasne?! Bez twoich narzekań na życie... 
  Z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi.. Natychmiast rzuciłam się otworzyć, krzycząc do Mii, by się nie śpieszyła. Jeszcze raz poprawiłam sukienkę i przywołałam na usta uśmiech, po czym otworzyłam drzwi. 
  O Boże, czy on rośnie codziennie kilka centymetrów?! 
  Zadarłam głowę do góry by spojrzeć Liamowi w twarz. 
 - Cześć. - Wpuściłam go do środka. - Mia zaraz przyjdzie, robi coś w kuchni. 
  Po Liamie wszedł Zayn, następnie Louis, Niall [ " Mmm, czuje tu coś dobrego i smacznego. Umieram z głodu!" ]. Po Niallu Harry, uśmiechając się do mnie lekko. Odwzajemniłam uśmiech i już miałam zamknąć drzwi, gdy weszła przez nie blondynka. A za nią obiekt niezidentyfikowany. 
  Sami i Valerie. 
  - A wy co tu robicie?! - wykrzyknęłam zła. - To jest teren prywatny. Nie widzieliście tej tabliczki na zewnątrz? " Teren Prywatny. Zwierząt prosimy nie wprowadzać" - warknęłam. 
  Valerie zmrużyła oczy. 
  - Bywasz zabawna. Ja tu przyszłam z Harry`m. - odparła, po czym poklepała mnie po policzku. 
  Uśmiechnęłam się słodko. 
  - Jeszcze raz mnie tak klepniesz, a z czymś się pożegnasz. - wymruczałam. 
  - Cassie... Proszę cię... Valerie jest ze mną, Sami z Zayn`em. Przysięgam, że nie narozrabia. - usłyszałam przy uchu Harry`ego. 
  Westchnęłam. 
  - Nie martw się Val, niedaleko jest wypożyczalnia filmów, jakby co wypożyczymy ci Pszczółkę Maję. - powiedziałam złośliwie, a następnie nie czekając na jej reakcji, ani nie patrząc na Harry`ego weszłam do salonu. Zayn, Louis, Liam i Niall już siedzieli na kanapie - Niall delektował  się jakimś ciastem. Nagle przyszedł mi do głowy pomysł. Bez zastanowienia podeszłam do Liama i usiadłam mu na kolanach, kątem oka upewniając się, że Harry mnie widzi i jest zazdrosny. 
  Cóż, widział mnie. Lekko poczerwieniał. 
  Mam nadzieję, że z zazdrości, a nie z podniecenia jaki wywołał u niego pocałunek Valerie. Wieczorem muszę sprawdzić czy są wśród gość, a nie w sypialni, pomyślałam wściekle. 
  A następnie uśmiechnęłam się wesoło do zdziwionego Liama.
____________________________
Od Boddie: Napisałam go w jakieś 20 minut, jeśli nie mniej :D Mam nadzieję, że się Wam spodoba, bo mi tak :P
Info od Chocolate997: Ponieważ mamy cały rozdział stwierdziłam, że będą dodawane często... Możliwe że codziennie. Nie opłaca się tego wszystkiego trzymać w nieskończoność.

2 komentarze:

  1. Rozdział jest naprawdę fajny ! :D
    Trochę głupio ,że Cassie wykorzystuje tak Liama... no ale zobaczymy jak się rozkręci akcja :)
    Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ZajebisteZajebisteZajebisteZajebisteZajebisteZajebisteZajebisteZajebisteZajebisteZajebisteZajebisteZajebiste. :D Czekam na kolejny. ;*** <3

    OdpowiedzUsuń